sobota, 13 kwietnia 2013

Rain

          Spędziła pod drzwiami  pół godziny. Cała się rozmazała. Podniosła się z podłogi ,odkluczyła drzwi. Weszła do łazienki.Stanęła naprzeciw lustra. Miała podpuchnięte oczy. Nie mogła na siebie patrzeć. 'Głupia idiotka'- Pomyślała. Wiele razy jej to uświadamiano ,a teraz dopiero to dostrzegła. Pochyliła się nad umywalką. Przemyła twarz. Zamknęła drzwi i zdjęła ubrania. Rzuciła je w kąt. Nalała gorącej wody do wanny. Zanurzyła się w niej. W ciągu 5 minut całkowicie się rozluźniła. Wyszła z wanny. Wyjęła kurek. Poczuła się jakby większość zmartwień popłynęła wraz z wodą do odpływu. Założyła czerwoną sukienkę, umalowała się delikatnie i wyszła z łazienki. Położyła się na łóżku i włączyła laptopa. Miała zamiar spędzić tak cały dzień.  Lekko przesunęła się do wygodniejszej pozycji. Pod jej laptopem leżała karteczka. Wzięła ją do ręki. Napisane było na niej: 'Przepraszam za moje zachowanie. To było dziwne. Pierwszy raz poczułem ,że w zasięgu ręki mam miłość mego życia i w każdej chwili mogę ją stracić- Niall.' Zmięła karteczkę i wrzuciła do swojej torebki. Musiał ją podłożyć podczas kąpieli. Przez chwilę poczuła nagły przypływ szczęścia. Jej idol twierdzi ,że ją kocha. Cudownie. Jednak nie pójdzie teraz do niego. To był na pewno żart. A on często sobie żartują. Postanowiła o tym nie myśleć. Wzięła swoją torebkę i wyszła z pokoju. Ruszyła na zakupy. Przed hotelem stało pełno Directionerek. Pewnie gdyby nie to co się wydarzyło też ,by tutaj stała. Spojrzała w stronę ,w którą machały fanki. W oknie stał Zayn z Liam'em. Uśmiechali się do dziewczyn. [T.I] skorzystała z okazji i też im pomachała. Liam wskazał na nią palcem. Zayn odwrócił się i zawołał resztę. Po chwili wszyscy pojawili się w oknie. Fanki odwróciły się do niej. Ruszyła dalej ,a chłopcy zniknęli z okna. Szła jakąś uliczką. Po drodze spotkała żebrzącego mężczyznę. Nie prosił jej o pieniądze. Prosił ją tylko o trochę jedzenia. Dziewczyna weszła do pobliskiego sklepu. Kupiła chleb, wodę ,sok ,masło, ser i szynkę. Weszła jeszcze do sklepu z akcesoriami domowymi. Kupiła tam kołdrę i nóż. Wróciła do mężczyzny. Dała mu zakupione rzeczy i chciała odejść ,ale żebrak złapał ją za rękę.
-Dziękuję ci. Masz dobre serce dziecko. Zasługujesz na szczęście.
-Tak postąpiłby każdy człowiek.
-A jednak tylko ty tak postąpiłaś. Wychodzi na to ,że tylko ty jesteś człowiekiem.
-Jest wiele ludzi takich jak ja.
-Naprawdę? Nigdy ich nie spotkałem.
-Tylko pan uważa ,że mam dobre serce.
Dziewczyna rozejrzała się. Zdawało się jej ,że dostrzegła Harry'ego.
-Proszę Pana tak naprawdę moje serce zmarło już dawno. Teraz jest tam tylko pustka.
-Pustka ,która się powoli wypełnia.
-Dziękuję, ale muszę już iść.
-Do zobaczenia Aniele.
[T.I] uśmiechnęła się i pomachała na pożegnanie mężczyźnie. Skręciła w  jakąś ulicę. Nagle drogę zastąpił jej Liam. Podszedł do niej. Uśmiechnął się.
-To cudowne ,że tak potraktowałaś tego mężczyznę.
-Dzięki.
Przyśpieszyła. Chłopak nie odstępował jej na krok.
-Będziesz na naszym koncercie?
-Nie wiem.
Sięgnął do kieszeni. Wyjął bilet.
-Masz. To od Niall'a. Możesz wejść do nas za kulisy.- wcisnął go  w jej dłoń.
-Nie. Ja już mam bilet. Dziękuję. -Oddała go Liam'owi.
-Dlaczego tak się zachowujesz?
-Nie wiem. Tak po prostu. A poza tym w ze mnie żartujecie.
-Nie żartujemy.
-Dobra to pa. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Śpieszę się. Muszę iść kupić sobie książkę.
-Jaką?
-Harry'ego Pottera. Pa.
Zostawiła chłopaka w tyle. Weszła do księgarni i kupiła książkę. Szła przed siebie. Doszła do parku ,w którym było wesołe miasteczko. Postanowiła do niego wstąpić. Wykupiła bilet i ruszyła na rollercoaster. Usiadła w wagonie. Obok niej siedział jakiś chłopak. Mężczyzna zabezpieczył ich pasami itp. Chłopak uśmiechnął się do niej.
-Cześć. To ja Avan. Poznaliśmy się w hotelu.
-A no tak. Przyszedłeś tu sam?
-Tak i jak widzę ty też.
-Mhm... Wiesz co jest dziwne?
-Nie. Co?
-Mam lęk wysokości.- zaśmiała się panicznie.
-Nie bój się.
Chwycił ją za rękę. Zarumieniła się. Kolejka ruszyła. Gdy wjeżdżali wyżej ,coraz mocniej ściskała jego dłoń. Cała się trzęsła. Bała się ,że zwymiotuje na Avan'a. Kiedyś się zdarzyło ,że zwymiotowała na swojego towarzysza podczas pierwszej randki, później chłopak unikał jej jak mógł. Nigdy więcej nie zamienili ze sobą słowa, ale ostrzegała go ,że ma lęk przed wysokością. Czy jej posłuchał? Nie. Nikt jej nie słucha.
Avan potrząsnął nią. Otworzyła oczy. Kolejka się zatrzymała. Chwiejnie wyszła z wagonu. Chłopak pomógł jej dojść do ławki. Usiadła na niej.
-I co? Nie było ,aż tak źle.- Zaśmiał się i ukazał rządek śnieżnobiałych zębów.
-Bałam się ,że zwymiotuję- wybełkotała.
-Chodź, zaprowadzę cię do domu, ale najpierw kupię nam coś słodkiego.
Chwycił ją za rękę. Poszli do budki z watą. Kupił jej miętową ,a sobie truskawkową. Wyszli z parku. Wracali tą samą drogą ,którą tu przyszła. [T.I] właśnie urywała kawałek swojej waty gdy zaczął padać deszcz.Wata rozpuściła się pozostawiając na jej dłoni zielone, lepkie ślady. Avan zaczął biec z nią za rękę. W końcu dobiegli do hotelu. Ustali przy wejściu pod daszkiem. Dziewczyna cały czas się śmiała. Wystawiła ręcę na deszcz i spłukała ohydne, lepiące się świństwo. Chłopak wypchnął ją spod dachu. Potknęła się i upadła w kałużę. Oboje parsknęli śmiechem. Avan pomógł jej wstać. Zza okna przyglądał im się Niall. Oni w ogóle  go nie zauważyli. Chlapali się wodą z kałuży i bawili w najlepsze. W jednej sekundzie [T.I] zapomniała o wszystkich smutkach. Chłopak objął ją w talii i delikatnie pocałował. Ponownie ukazał rząd białych zębów. Usiedli na schodach wtuleni w siebie. Spędzili tak chwilę po czym pożegnali się. Dziewczyna weszła do hotelu cała przemoknięta. Zdjęła swoje trampki i ruszyła do swojego pokoju. Szybko wbiegła do środka i na boso wyszła na balkon. Wychyliła się przez barierkę i pomachała Avanowi. Odmachał jej po czym zniknął za zakrętem. [T.I] odwróciła się. Przed nią stał Niall.
-Ale mnie przestraszyłeś.- powiedziała.
-Świetnie się z nim bawiłaś co nie?
-Tak, a co?
-Nic.
-Tak w ogóle to mój pokój więc możesz z tond wyjść? 
-Wyjdę jak powiesz mi jakie jest twe imię i dlaczego mnie tak potraktowałaś.
-Mam na imię [T.I]. A potraktowałam cię tak ,bo nie mogę być z kimś tak bardzo do mnie nie podobnym.
-Nie podobnym?
-Wiem o tobie praktycznie wszystko. Różnimy się we wszystkim. A teraz możesz mnie zostawić?
-Nie mogę. Czuję ,że jesteś tą jedyną. Nie mogę cię tak po prostu stracić.
-Są miliony dziewczyn takich jak ja. A poza tym trochę się spóźniłeś bo od jakiś 30 minut mam chłopaka.
-Tego lokaja?-zaśmiał się szydersko -Co on ma czego ja nie mam?
-Tak lokaja. Nie wiem co ma czego ty nie masz. Ale czuję między nami więź. A ty nie chciałbyś mieć dziewczyny z takimi problemami jak ja.
[T.I] ominęła go i weszła do środka.
-Możesz wyjść? Muszę się przebrać. Jeśli tak bardzo ci zależy możemy zostać przyjaciółmi, ale jak na razie na więcej nie licz.
-Jasne... Zostańmy przyjaciółmi... -wyszeptał z nutką zawodu w głosie i wyszedł z pokoju.
Dziewczyna założyła koszulę nocną i wzięła szybki prysznic. Położyła się spać.
      Obudził ją lekki podmuch wiatru. Zapomniała zamknąć balkon. Wzięła do ręki telefon i wybrała numer Avana.
-Cześć- przywitała się.
-Yyyy... Cześć...
-Chciałabym dziś z tobą iść na koncert One Direction. To dla mnie bardzo ważne więc...
-Przepraszam ,ale nie...
-Oh... Szkoda... A może...
Chłopak się rozłączył. Rzuciła komórkę na łóżko. Założyła swoją ulubioną miętową sukienkę i się umalowała. Wzięła torebkę oraz bilet i wyszła z hotelu. Pojechała autobusem na miejsce koncertu. Wszędzie roiło się od Directioners. Zajęła swoje miejsce. Na scenę wyszli chłopcy. Pierwszą piosenką było: Kiss you.
Fanki piszczały ogłuszająco...                  
                                                                   {2}
***********************************************************************************
No... Kolejny rozdział xD Długo nic tu nie pisałam. Mam nadzieję ,że się podoba. c:                                                                        









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz